Poniżej kilka zdjęć z ostatniego strzelania. Tym razem jako modelka Roxi ;> Dawno się tak nie napracowałem na sesji i to samo chyba mogą powiedzieć dziewczyny. Cięły nas komary, było gorąco i jeszcze, bądź co bądź, odbywała się ona w środku cholernego lasu. Brawa dla Ani i Roksany, że jakoś tym warunkom podołały. Ciężar mojego aparatu na szyi (ponad 1,5 kilo + jeszcze mały obrazek, co razem daje 2 kilo uwieszone na karku – spróbujcie sobie kiedyś pobiegać tak przez dwie godziny, wrażenia niezapomniane :P) czuję jeszcze teraz, gdy piszę te słowa.

Polubiłem się chyba z materiałami Rolleia, zwłaszcza  Rolleiem Retro 400s, który zresztą jest materiałem użytym przy tej sesji. Przy okazji przyznam się, że w pewnym momencie myślałem, że całą sesję szlag trafi, bo wynikły małe turbulencje w trakcie wywoływania – ale jak widać wszystko wyszło gładko, wywoływacza do koreksu nalałem jednak wystarczająco dużo i zdaje się jednak w dobrym rozcieńczeniu :P

 

 

 

Advertisements